Blogi miały 10. urodziny, tymczasem okrągła rocznica została od razu podważona i z ciekawostki w sam raz na sezon ogórkowy zrobiła się poważna dyskusja o historii. Pierwszym bloggerem został więc obwołany Tim Berners-Lee, twórca WWW, czyli w zasadzie internetu jaki znamy.
Ponieważ pierwsza przeglądarka internetowa stworzona przez Bernersa-Lee była jednocześnie edytorem stron, przypisuje się mu zapoczątkowanie web 2.0, wiki, blogów i w ogóle całego UGC. Wszystko zepsuli więc i opóźnili Marc Andreessen i Eric Bina, autorzy przeglądarki Mosaic, która skupiła się na przeglądaniu, a tworzenie kodu HTML pozostawiła innym przyczyniając się do erozji powagi zawodu informatyka, bo geekiem od HTML mógł zostać każdy. Gdyby użytkownik od początku miał możliwość jednym programem oglądać i tworzyć sieć, być może nie pojawiliby się specjaliści od siedmiu boleści, którzy nie dość, że uważają się za wielkich informatyków, to ich gust ogranicza się do niebieskiego tła, a w wersji 2.0 gradientu. Musiało minąć kilka lat, żeby znaleźli się śmiałkowie, którzy przezwyciężyli fobie i zaczęli używać przeglądarek nie tylko do przeglądania. Poszukiwanie jajka i kury pozostawiam jednak innym, choć zgadzam się, że Berners-Lee na pewno wyprzedził swoją epokę, a jego pomysł wciąż może się okazać bardziej przełomowy, niż nam się teraz wydaje.
Z różnych notek o blogowaniu przy okazji tych urodzinowych i terminologicznych problemów zwrócił moją uwagę wpis Schwartza, który jest CEO Suna i podąża z duchem czasu i osiągnięciami. Prowadzi dziwny dziennik marketingowo-technologiczny, który jest ciekawy choćby z takiej przyczyny, że nie wiadomo, czy pan Schwartz wyciągnie Suna z tarapatów (na razie na to się zanosi) dzięki różnym modelom biznesowym związanym z wolnym oprogramowaniem, czy wręcz przeciwnie (wciąż jest to dość prawdopodobne). Otóż Schwartz został poproszony o skomentowanie przypadku innego CEO, który komentował pod pseudonimem. Schwartz został zakwalifikowany do kategorii blogujących CEO, chociaż nie chciał. Po co więc pisze tego swojego bloga (jak głosi oficjalna nazwa)? Czy każdy, kto coś regularnie pisze w internecie w tym samym miejscu będzie już blogerem? Czy osoba, która zawsze jako jedna z pierwszych sadzi obszerny komentarz na popularnej stronie bloguje, bo w sumie regularnie i w tym samym miejscu można ją znaleźć? Schwartz w ogóle chciałby usunąć termin "blogowanie", a jeszcze niedawno chciał być "kropką w web 2.0". Ale jak przystało na człowieka z kucykiem i w krawacie, blogujący CEO jest pełen sprzeczności.










