nagłówek o mnie sport

Czarne punkty, fotoradary, naloty

Cyniczny student otworzył portal z mapą nalotów, o którym czytałem kiedyś, ale dopiero absurdalny tekst z częstochowskiej wyborczej zwrócił nań moją uwagę.
Strona ma promować używanie legalnego oprogramowania. Trochę jak mapa fotoradarów lub znaki z czarnym punktem, które w tym kontekście powinny się oczywiście znajdować w większych skupiskach politechnicznych akademików. O ile mapa fotoradarów ma sens: tam gdzie fotoradar kierowca zwalnia i być może jest bezpieczniej, podobnie działają czarne punkty. Ale mapa nalotów jako promocja legalnego oprogramowania? Chyba w formie budzenia paranoi? Bo jeśli na ulicy Sienkiewicza, róg Ukrytej zgłoszono nalot, to co zrobi pirat? Przejdzie z odtwarzaczem naładowanym nielegalnymi empetrójkami na drugą stronę ulicy? Przebojem jest jednak to zgłoszenie. Potwierdzone, bo notka z serwisu policji. Ale policja nie podała ulicy, więc zmyślny zgłaszający zaznaczył siedzibę komendy wojewódzkiej. Najciemniej jest pod latarnią?